Kindle a zagrożenie dla prywatności. Na czym polega i dlaczego jest groźne

Chociaż pierwsze wiadomości o tym, że czytniki Kindle gromadzą wiele informacji na temat swoich użytkowników, pojawiły się już dawno temu, ostatnio ten niepokojący temat powrócił. Okazuje się, że stworzone przez Amazona urządzenie zapisuje i przechowuje wszystkie nasze kliknięcia. Przekonaj się, czy czytniki Kindle stanowią duże zagrożenie dla prywatności

Kindle a zagrożenie dla prywatności. Na czym polega i dlaczego jest groźne

Pierwsze wiadomości na temat tego, że czytniki ebooków gromadzą wiele informacji na temat swoich użytkowników, pojawiły się w mediach już dawno temu. W artykule pt. Your E-Book Is Reading You opublikowanym w The Wall Street Journal jeszcze w 2012 roku, dziennikarka Alexandra Alter zwracała uwagę, że producenci popularnych czytników ebooków zbierają informacje o tym, jakie książki czytamy, jak długo to robimy, co w nich podkreślamy, jakie dodajemy do nich notatki i zakładki.

Oprócz tego wiedzą oni również, jakich słów kluczowych używamy do odnajdywania interesujących nas książek w wersji elektronicznej, jakie gatunki literackie najbardziej lubimy, które z nich najłatwiej nam się czyta, jak wiele jesteśmy w stanie przeczytać na raz itd. Podobnie jak nowoczesne smartfony, elektroniczne czytniki książek przechowują dane na temat naszej lokalizacji.

Kindle zapamiętuje wszystkie Twoje kliknięcia

Niedawno o kwestii zagrożenia prywatności użytkowników Kindle ponownie zrobiło się głośno. Doszło do tego za sprawą wpisu na Twitterze, w którym inna dziennikarka, Adrianne Jeffries, podzieliła się zapisem zgromadzonych przez swój czytnik ebooków danych. Okazało się, że stworzone przez Amazona urządzenie od kilku lat zapisywało wszystkie jej kliknięcia (było ich ok. 90 tysięcy).

W udostępnionym przez Jeffries dokumencie zarejestrowane zostały takie operacje, jak zmiany stron czy otwieranie ustawień czytania. Ponieważ korzystanie z Kindle wymaga zaakceptowania regulaminu, w którym znajduje się zapis dotyczący zgody na przechowywanie zbieranych przez czytnik ebooków danych na serwerach zewnętrznych, publikacja dziennikarki wzbudziła w wielu osobach uzasadnione obawy.

Zapis kliknięć na Kindle (zdjęcie udostępnione przez Adrianne Jeffries)
Zapis kliknięć na Kindle (zdjęcie udostępnione przez Adrianne Jeffries)

Czytniki ebooków a gromadzenie danych na temat użytkowników

Nie oszukujmy się: we współczesnym świecie istnieją znacznie większe zagrożenia dla prywatności, niż śledzenie naszych czytelniczych zachowań i preferencji. Coraz rzadziej rozstajemy się z komputerami i smartfonami, które rejestrują niemal wszystkie nasze posunięcia. Wiele mówi się również o informacjach zbieranych na nasz temat przez Facebooka i Google. Z tego punktu widzenia w niepokojach związanych ze świadomością, że producenci najlepszych czytników ebooków mogą przyglądać się naszym interakcjom z książkami, kryje się nieco przesady.

Jest tak tym bardziej, że zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Amazona tego rodzaju informacje pozostają anonimowe i służą jedynie udoskonalaniu oferowanych przez firmę usług. Ponieważ Kindle posiada wiele przydatnych funkcji, takich jak np. prognozowanie momentu ukończenia danego rozdziału lub całej książki, która w wielu sytuacjach okazuje się bez wątpienia przydatna, urządzenie musi rozpoznawać w zachowaniach swojego użytkownika określone wzorce. Ponieważ Amazon zajmuje się nie tylko produkcją czytników ebooków, lecz również działalnością wydawniczą, chce ponadto wiedzieć, co jest popularne, aby być w stanie udoskonalać wprowadzane na rynek treści.

Jeszcze do niedawna wydawcy książek nie wiedzieli na temat kupujących je osób praktycznie nic. W przeciwieństwie do telewizji, gdzie już od długiego czasu prowadzi się określone badania na temat zainteresowań i oczekiwań odbiorców, branża wydawnicza nie dysponowała możliwością lepszego dostosowywania swojej oferty do wymogów rynku. Czytniki ebooków sprawiły jednak, że w znacznej mierze się to zmieniło i zdaniem wielu osób nie ma w tym nic złego.

Kindle a zagrożenie dla prywatności

Chociaż Amazon zapewnia, że gromadzone przez niego dane nie są wykorzystane w żadnych niepożądanych przez nas celach, podobnie jak w przypadku pozostałych dyskusji na temat zagrożeń dla naszej prywatności, chodzi tu jednak głównie o kwestię potencjalnych nadużyć. Jeszcze do niedawna czytanie książek było aktywnością w pełni prywatną. Jeżeli natomiast obecnie musimy martwić się o swoją prywatność nawet w tak specyficzniej dziedzinie, to być może omawiana sprawa jest znacznie bardziej poważna, niż bylibyśmy skłonni przypuszczać.

Ponieważ wiadomości dotyczące zarządzania gromadzonymi przez Amazona informacjami na temat użytkowników czytników ebooków są rozproszone w wielu skomplikowanych zapisach prawnych, odpowiedź na pytanie o to, co dokładnie się z nimi dzieje, nie do końca jest jasna. Nie jest tajemnicą, że tego rodzaju dane często stanowią obiekt handlu, są po prostu sprzedawane innym przedsiębiorstwom. Nic więc dziwnego, że przypadek Adrianne Jeffries wywołuje w nas poczucie zagrożenia.

Kindle a zagrożenie dla prywatności. Na czym polega i dlaczego jest groźne

Wyobraźmy sobie, jak wiele rzeczy można wywnioskować na temat danej osoby na podstawie samych podkreślonych przez nią fragmentów książki w wersji elektronicznej. Bez problemu pozwolą one zrozumieć, co ją interesuje, jakie sprawy i tezy najbardziej przyciągają jej uwagę. Sposób interakcji czytelnika z książką jest w stanie pozwolić na odtworzenie wielu elementów jego osobowości, utworzenie jego prostego psychologicznego profilu, poznanie jego wrażliwości, upodobań i zdolności.

Ponieważ czytniki Kindle nie służą wyłącznie czytaniu ebooków, lecz również czasopism, dokonywane przez nią zakupy prasowe dodatkowo rzucają światło na jej poglądy. Do tego oczywiście dochodzi cała reszta elementów interakcji czytelnika z książkami w wersji elektronicznej, takich jak dodawanie do nich zakładek i komentarzy, przerywanie i wznawianie lektury, kupowanie ebooków itd.

Jak chronić swoją prywatność?

Co w takim razie powinniśmy zrobić, aby poczuć się bezpiecznie? Najlepiej będzie zacząć od wyłączenia Wi-Fi. Chociaż brak dostępu do sieci nie zapewni nam trwałej ochrony przed inwigilacją, ponieważ wiele danych może być tymczasowo gromadzonych w samej pamięci czytnika ebooków, dzięki wyłączeniu Wi-Fi będziemy przynajmniej wiedzieć, że dotyczące nas informacje nie są przesyłane bezpośrednio na zewnętrzne serwery.

Należy jednak zdawać sobie sprawę, że nie istnieje żaden sposób, który w pełni zabezpieczałaby nas przed gromadzeniem przez Amazona wspomnianych danych. Użytkownicy czytników Kindle są w stanie samodzielnie kontrolować jedynie kilka podstawowych obszarów ich funkcjonowania. Aby zażądać od Amazona usunięcia dotychczas zebranych przez niego informacji oraz zaprzestania zbierania ich w przyszłości, dobrze jest wyłączyć usługę Whispersync.

Możemy również wyłączyć opcję gromadzenia przez system operacyjny tych danych, które mają służyć celom marketingowym oraz udoskonalaniu poszczególnych produktów firmy. Aby to zrobić, powinniśmy wejść w All Settings → Device Options → Advanced Options → Privacy, a następnie odznaczyć znajdujące się tam opcje.

Oprócz tego powinniśmy pamiętać, że część pozostałych firm z branży elektronicznych czytników książek nie została oskarżona o tego rodzaju niepokojące rzeczy, jak sam Amazon. Jeżeli zatem martwimy się o swoją prywatność, zawsze możemy zastanowić się nad zakupem czytnika ebooków od innego producenta.

Autor: Kuba
Źródło: The Wall Street Journal, Twitter (Adrianne Jeffries), Good e-Reader

Powiązane treści:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *